<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Azja - Trzecie Tysiąclecie</title>
	<atom:link href="http://azja3000.pl/wordpress/?feed=rss2" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://azja3000.pl/wordpress</link>
	<description>Witamy na blogu poświęconym Ekspedycji Naukowo-Badawczej &#34;Azja - Trzecie Tysiąclecie&#34;</description>
	<lastBuildDate>Thu, 06 Aug 2009 12:27:47 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Szanghaj &#8211; ostatni etap</title>
		<link>http://azja3000.pl/wordpress/?p=197</link>
		<comments>http://azja3000.pl/wordpress/?p=197#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 02 Aug 2009 12:26:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Arkadiusz Kotliński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Z podróży]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azja3000.pl/wordpress/?p=197</guid>
		<description><![CDATA[Szanghaj był ostatnim etapem naszej blisko miesięcznej wyprawy. To największe miasto Chin liczące 19 milionów mieszkańców, a z przedmieściami blisko 29 milionów jest finansowym i gospodarczym sercem Chin. Bogactwo i dynamiczny rozwój miasta są m.in. konsekwencją jego wielowiekowej polityki otwartości na świat. Dynamika ta wyhamowana wprawdzie w okresie komunistycznych rządów w latach 1949 &#8211; 1990 [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Szanghaj był ostatnim etapem naszej blisko miesięcznej wyprawy. To największe miasto Chin liczące 19 milionów mieszkańców, a z przedmieściami blisko 29 milionów jest finansowym i gospodarczym sercem Chin. Bogactwo i dynamiczny rozwój miasta są m.in. konsekwencją jego wielowiekowej polityki otwartości na świat. Dynamika ta wyhamowana wprawdzie w okresie komunistycznych rządów w latach 1949 &#8211; 1990 na nowo eksplodowała w latach 90 &#8211; tych.  Dziś miasto to ostro rywalizuje z Hong Kongiem o miano centrum gospodarczego państwa środka.</p>
<p>Gigantyczne wieżowce, supernowoczesne metro, olbrzymie centra handlowe, jeden z największych portów morskich na świecie to właśnie współczesny Szanghaj. To jednocześnie gigantyczny plac budowy. Poczynając od dróg, poprzez szybko pnące się w górę wieżowce, a kończąc na imponującym chińskim pawilonie wystawowym. Ten ogromny wysiłek finansowy i gospodarczy związany jest ze zbliżającą się w przyszłym roku wystawą EXPO 2010. Takiej okazji do pochwalenia się swoimi osiągnięciami chińczycy nie mogą przecież przegapić!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://azja3000.pl/wordpress/?feed=rss2&amp;p=197</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wśród drapaczy chmur&#8230;</title>
		<link>http://azja3000.pl/wordpress/?p=193</link>
		<comments>http://azja3000.pl/wordpress/?p=193#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 01 Aug 2009 16:22:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Arkadiusz Kotliński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Z podróży]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azja3000.pl/wordpress/?p=193</guid>
		<description><![CDATA[Hong Kong, który stał się kolejnym punktem naszej wyprawy to nie tylko jeden z finansowych biegunów świata, najbardziej zaludnione miejsce na ziemi (dochodzące do 43 tysięcy osób na km kwadratowy), ale także imponujące, dynamicznie rozwijające się miasto drapaczy chmur.
Ma się tu czasami wrażenie że tutejsi mieszkańcy żyją bądź wysoko w chmurach (w wieżowcach i łączących [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Hong Kong, który stał się kolejnym punktem naszej wyprawy to nie tylko jeden z finansowych biegunów świata, najbardziej zaludnione miejsce na ziemi (dochodzące do 43 tysięcy osób na km kwadratowy), ale także imponujące, dynamicznie rozwijające się miasto drapaczy chmur.</p>
<p>Ma się tu czasami wrażenie że tutejsi mieszkańcy żyją bądź wysoko w chmurach (w wieżowcach i łączących je estakadach dla pieszych)<img class="alignleft size-thumbnail wp-image-194" title="Hong Kong" src="http://azja3000.pl/wordpress/wp-content/uploads/2009/08/Obraz-1288-150x150.jpg" alt="Hong Kong" width="150" height="150" />, bądź też głęboko pod ziemią ( w fantastycznie funkcjonującym metrze i niekończących się przejściach podziemnych połączonych z podziemnymi centrami handlowymi).  Ta dynamicznie rozwijająca się metropolia przyłączona ponownie do Chin w 1997 r. cieszy się dużą samodzielnością administracyjną i gospodarczą. Pozwoliło to zachować jej swój wyjątkowy charakter i kontynuować dynamiczny rozwój gospodarczy.</p>
<p>Wjeżdżając do tego chińskiego obszaru administracyjnego przekonaliśmy się iż praktycznie wjeżdżamy do niezależnego podmiotu politycznego. Świadczyła o tym granica i niestety kolejny plik deklaracji (deklarację zdrowotną wypełniliśmy już 7 raz !). Ponadto po wjeździe do Hong Kongu swoje pierwsze kroki skierowaliśmy od razu do biura imigracyjnego aby złożyć podanie o wizę… chińską! Pomimo bowiem iż teoretycznie Hong Kong jest integralną częścią Chin to przy wjeździe z tego obszaru do Chin obowiązywała nas ponownie chińska wiza!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://azja3000.pl/wordpress/?feed=rss2&amp;p=193</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mieszkaliśmy w pobliżu tajemniczego jeziora</title>
		<link>http://azja3000.pl/wordpress/?p=179</link>
		<comments>http://azja3000.pl/wordpress/?p=179#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 29 Jul 2009 06:43:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sebastian Horny</dc:creator>
				<category><![CDATA[Z podróży]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azja3000.pl/wordpress/?p=179</guid>
		<description><![CDATA[W wietnamskim Hanoi zatrzymaliśmy się w starej części miasta wśród wąskich uliczek, niedaleko od kryjącego w sobie sekrety jeziora Hoan Kiem. Dziś jezioro i jego brzeg są miejscem wypoczynku wielu Wietnamczyków oraz doskonałym miejscem na spacery turystów.
Kilka kafejek wraz z ogródkami, duża liczba ławek oraz cień rozłożystych koron drzew wokół jeziora są doskonałym miejscem na ucieczkę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W wietnamskim Hanoi zatrzymaliśmy się w starej części miasta wśród wąskich uliczek, niedaleko od kryjącego w sobie sekrety jeziora Hoan Kiem. Dziś jezioro i jego brzeg są miejscem wypoczynku wielu Wietnamczyków oraz doskonałym miejscem na spacery turystów.</p>
<p>Kilka kafejek wraz z ogródkami, duża liczba ławek oraz cień rozłożystych koron drzew wokół jeziora są doskonałym miejscem na ucieczkę od wysokiej temperatury i promieni słonecznych.</p>
<p>To malownicze miejsce jest najsłynniejszym jeziorem Hanoi. Hoan Kiem ma około 700 m długości i powstało w wyniku cofania się Czerwonej Rzeki. Jeszcze w XVIII wieku miało ono powierzchnię dwa razy taką, niż obecnie i posiadało kanał do Czerwonej Rzeki. Jezioro połączone było z innymi jeziorami, znajdującymi się w mieście, ale to właśnie na nim odbywały się parady floty,  a na jego brzegu w czasach największej świetności znajdowały się aż 52 pałace. Z nazwą jeziora związana jest legenda, sięgająca początków XV wieku.</p>
<p>Z Hoan Kiem, zwanym inaczej „Jeziorem zwróconego miecza”, wiąże się ciekawa historia. Na początku XV wieku, podczas chińskiej okupacji, młodemu rybakowi o imieniu Le Loi nad brzegiem jeziora ukazał się złoty żółw, przekazując mu miecz, który młodego rybaka czynił niepokonanym.</p>
<p>Ów miecz pozwolił Le Loi pokonać wojska dynastii Ming i zostać królem. Po uroczystej paradzie zwycięstwa młody król udał się nad jezioro by podziękować bogom za ofiarowaną moc.</p>
<p>Wtedy po raz drugi ukazał się mu złoty żółw i o zażądał zwrotu miecza. Kiedy Le Loi wahał się, miecz uwolnił się z pochwy i uniósł się nad jeziorem, by zamienić się w kolorowego smoka, który po chwili zniknął w głębinach jeziora.</p>
<p>Le Loi nazwał smoka Duchem Strzegącym Jeziora i z wdzięczności oraz dla upamiętnienia tego wydarzenia kazał na jego środku wybudować trzypiętrową Wieżę Żółwia, którą do dzisiaj obok wizerunku żółwia jest najpopularniejszym symbolem miasta Hanoi.</p>
<p>Niezwykłość tej legendy podkreśla fakt, iż w roku 1968 z jeziora wyłowiono żółwia o długości 2,10m, wadze około 250kg i wieku szacowanym na 400 lat.</p>
<p>Czyżby legenda pełna tajemniczych zjawisk miała w sobie coś z prawdy?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://azja3000.pl/wordpress/?feed=rss2&amp;p=179</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jazda pod prąd</title>
		<link>http://azja3000.pl/wordpress/?p=191</link>
		<comments>http://azja3000.pl/wordpress/?p=191#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 27 Jul 2009 07:49:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Anatol Obecny</dc:creator>
				<category><![CDATA[Z podróży]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azja3000.pl/wordpress/?p=191</guid>
		<description><![CDATA[Wietnam okazał się być dla nas największym zaskoczeniem, dodam miłym zaskoczeniem. Choć na Wietnamczykach nie robimy chyba specjalnego wrażenia. Turystów jest w Hanoi bardzo dużo. Myślę nawet, że jest ich tu więcej niż w Pekinie. Samo miasto jest dość głośne, pełne ludzi i kolorów. Europejczykowi trudno się zapewne przyzwyczaić do praktycznie nieustającego dźwięku klaksonów, czy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wietnam okazał się być dla nas największym zaskoczeniem, dodam miłym zaskoczeniem. Choć na Wietnamczykach nie robimy chyba specjalnego wrażenia. Turystów jest w Hanoi bardzo dużo. Myślę nawet, że jest ich tu więcej niż w Pekinie. Samo miasto jest dość głośne, pełne ludzi i kolorów. Europejczykowi trudno się zapewne przyzwyczaić do praktycznie nieustającego dźwięku klaksonów, czy to motorowerów lub samochodów. Dla Wietnamczyka klakson oznacza zasygnalizowanie zbliżania się np. do skrzyżowania, czy innego pojazdu. Przejazdy na czerwonym świetle, czy tzw. jazda „po prąd” już nie robią na mnie wrażenia. Z pewnym zdumieniem odkryłem, że znaczna część motorowerów nie posiada lusterek na kierownicy.</p>
<p>Mam wrażanie, że Wietnamczycy spędzają całe dnie na ulicy – przed swoimi domami, w których prowadzą swoje knajpki i sklepiki. Miejsca odwiedzane przez turystów przyciągają tych, którzy chcą zarobić, sprzedając co się da. Są to przede wszystkim kserówki książek, papierosy, chusteczki, zapalniczki, po prostu to, czego nam najczęściej brakuje i nie kosztuje zbyt wiele.</p>
<p>Nasz hotel mieści się przy wąskiej uliczce w starej dzielnicy Hanoi. Poza hotelami znajdują się tu wszelkiego rodzaju sklepiki z pamiątkami, knajpki, restauracje, biura turystyczne i inne miejsca, gdzie osoba podróżująca może załatwić to, co akurat jest jej potrzebne.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://azja3000.pl/wordpress/?feed=rss2&amp;p=191</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wietnam &#8211; kraj otwarty</title>
		<link>http://azja3000.pl/wordpress/?p=172</link>
		<comments>http://azja3000.pl/wordpress/?p=172#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 26 Jul 2009 06:07:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Katarzyna Mermer</dc:creator>
				<category><![CDATA[Z podróży]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azja3000.pl/wordpress/?p=172</guid>
		<description><![CDATA[Przygotowując się do podroży do Wietnamu byłam przekonana, że jest to kraj jeszcze nie do końca otwarty na świat zewnętrzny. Moje przekonanie było jednak mylne. Mnóstwo turystów, głównie młodych studentów ze Stanów Zjednoczonych, Anglii i Francji, wędrujących między urokliwymi wąskimi uliczkami. Większość z nich z aparatami fotograficznymi próbuje uchwycić momenty życia Wietnamczyków. Ich odmienna bowiem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przygotowując się do podroży do Wietnamu byłam przekonana, że jest to kraj jeszcze nie do końca otwarty na świat zewnętrzny. Moje przekonanie było jednak mylne. Mnóstwo turystów, głównie młodych studentów ze Stanów Zjednoczonych, Anglii i Francji, wędrujących między urokliwymi wąskimi uliczkami. Większość z nich z aparatami fotograficznymi próbuje uchwycić momenty życia Wietnamczyków. Ich odmienna bowiem egzystencja jest dla nas Europejczyków fascynująca. Ludzie są tutaj szalenie zaradni. Na każdym rogu widać kobiety suszące w metalowych miskach kalmary i sprzedające je później turystom za grosze. Inni zaś oferują świeże owoce, wyczyszczenie, czy naprawę butów. Życie trwa tutaj całą dobę. </p>
<p>O poranku Wietnamczycy zasiadają przy ulicy na plastikowych krzesełkach posilając się tradycyjną zupą Pho. Przez cały dzień słychać nawoływania mieszkańców do przejazdu motorem, do zakupu charakterystycznych podłużnych pączków itp. Na ulicach panuje zgiełk i hałas. Ludzie są jednak otwarci i życzliwi. Poza tym stosunkowo łatwo jest porozumieć się tutaj w języku angielskim. </p>
<p>Specyficznym widokiem dla tego miejsca są kobiety w wiklinowych, stożkowych kapeluszach z przewieszonym przez ramię długim drewnianym pałąkiem. Na jego końcach wiszą wiklinowe kosze, a w nich rozmaite rzeczy. Przede wszystkim jednak owoce i inne pokarmy. Zaczepiają one turystów, namawiają do zrobienia zdjęcia z wiklinowymi koszami, po czym proszą by kupić coś z ich zawartości. Sprytnie! Wieczorami można spotkać tubylców śpiących na swych motorach, odpoczywających w parkach i grających w klocki. Spacerując ulicami Hanoi zauważyliśmy, że niektórzy mieszkańcy robili nam zdjęcia! Ciekawe przeżycie być atrakcją na tubylców:)</p>
<p>Nie mogłam zrozumieć, jak w 40 stopniowym upale Wietnamczycy wytrzymują w długich jeansach,a podczas zwiedzania jaskiń w zatoce Halong częstym widokiem były Wietnamki w sukienkach i w szpilkach!</p>
<p>Hanoi to coraz dynamiczniej rozwijający się region Wietnamu. Napływające kapitały i turyści stwarzają szanse dla tego komunistycznego kraju na szersze otwarcie się i promowanie swej unikatowej kultury. Oby tylko wolnorynkowe wpływy nie stłamsiły wypracowanej przez wieki tradycji. Jak nas jednak uczy historia nawet pozostałości kolonializmu i amerykańskiej interwencji nie pozbawiły ich narodowego indywidualizmu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://azja3000.pl/wordpress/?feed=rss2&amp;p=172</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Patrycja i Paweł</title>
		<link>http://azja3000.pl/wordpress/?p=163</link>
		<comments>http://azja3000.pl/wordpress/?p=163#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 25 Jul 2009 12:26:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Małgorzata Matusiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Z podróży]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azja3000.pl/wordpress/?p=163</guid>
		<description><![CDATA[Wietnam. Kraj, który budził w nas największe obawy. Przygotowani byliśmy na najgorsze. Naczytaliśmy się o malarii, bakteriach, zarazkach, robactwie, wszędobylskich gekonach. Nic bardziej mylnego, sugerować się obcymi opiniami. Trzeba to wszystko sprawdzić na własnej skórze. Popróbować samemu. Nastawieni byliśmy na wszelkie możliwe niepożądane sytuacje. W pogotowiu mieliśmy przygotowane lekarstwa na zatrucie, maści na ukąszenia i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wietnam. Kraj, który budził w nas największe obawy. Przygotowani byliśmy na najgorsze. Naczytaliśmy się o malarii, bakteriach, zarazkach, robactwie, wszędobylskich gekonach. Nic bardziej mylnego, sugerować się obcymi opiniami. Trzeba to wszystko sprawdzić na własnej skórze. Popróbować samemu. Nastawieni byliśmy na wszelkie możliwe niepożądane sytuacje. W pogotowiu mieliśmy przygotowane lekarstwa na zatrucie, maści na ukąszenia i takie tam inne profilaktyki. Nie było nam to potrzebne. Oprócz czapek na głowę, okularów słonecznych i wody, która wyparowywała z nas natychmiastowo z uwagi na temperaturę powietrza i ciągłą duchotę.</p>
<p>W Wietnamie spędziliśmy 8 dni. Z dnia na dzień przyzwyczajaliśmy się do tych warunków, a nasze nastawienie zmieniało się równie szybko. Nie jest tak, że sami sobie z tym radziliśmy. Bardzo pomocnym okazał się kontakt z Polakami, zamieszkującymi Hanoi. Kontakt nawiązaliśmy jeszcze w Polsce i utrzymywaliśmy przez całą wyprawę za pomocą internetu i komórek.</p>
<p>Naszymi &#8220;aniołami stróżami&#8221; było małżeństwo Patrycja i Paweł, mieszkający w Hanoi 4 lata. Młodzi ludzie, bardzo sympatyczni i chętni do pomocy. W chwili, gdy przekroczyliśmy granicę wietnamską, mięliśmy już zarezerwowane pokoje w hotelu i opłaconą za nie kaucję. Oczywiście z wynegocjowaną tak niska ceną za dobę, o jakiej mogliśmy tylko pomarzyć. Muszę dodać, że hotel położony był w bardzo dogodnym miejscu. Nie sprawiało problemu skorzystanie z internetu, zakupienie podstawowych drobiazgów, zjedzenie smacznych i niedrogich posiłków, czy dojście do centrum.</p>
<p>O to nam chodziło, a oni to po prostu zorganizowali. Na tym się nie skończyło. Nasi przyjaciele niczym prawdziwi gospodarze miasta wskazywali nam ciekawe miejsca, warte zobaczenia, pomagali w zorganizowaniu wycieczek. Dzięki nim, wiedzieliśmy, co warto zobaczyć i uprzedzali, jakie ewentualne zagrożenia na nas czyhają. Dzięki nim mieliśmy m.in. okazje posmakować przysmaków lokalnej kuchni np. z żab!</p>
<p>Pomogli nam przeogromnie. Za co jesteśmy im wdzięczni i pozdrawiamy ich tutaj bardzo gorąco, bo wiemy że są także stałymi gośćmi i fanami naszej stonki www! <img src='http://azja3000.pl/wordpress/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Wielkie dzięki!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://azja3000.pl/wordpress/?feed=rss2&amp;p=163</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Apteczka się przydawała</title>
		<link>http://azja3000.pl/wordpress/?p=148</link>
		<comments>http://azja3000.pl/wordpress/?p=148#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 23 Jul 2009 07:01:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Katarzyna Mermer</dc:creator>
				<category><![CDATA[Z podróży]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azja3000.pl/wordpress/?p=148</guid>
		<description><![CDATA[
Wyruszając w naszą podroż, zdawaliśmy sobie sprawę z zagrożeń, jakie moglibyśmy napotkać. Z tego też względu przyjęliśmy serię szczepionek i przygotowywaliśmy się kondycyjnie do tak znacznego wysiłku. Poza tym przeszliśmy kurs pierwszej pomocy, by w razie potrzeby móc prawidłowo zareagować. Zabraliśmy ze sobą sporą apteczkę, w której staraliśmy się umieścić różnorodne środki na wszelka ewentualność. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://azja3000.pl/wordpress/wp-content/uploads/2009/07/jutro-wyjeżdżają-z-tybetu3.jpg" alt="jutro wyjeżdżają z tybetu" width="471" height="339" class="alignnone size-full wp-image-150" /></p>
<p>Wyruszając w naszą podroż, zdawaliśmy sobie sprawę z zagrożeń, jakie moglibyśmy napotkać. Z tego też względu przyjęliśmy serię szczepionek i przygotowywaliśmy się kondycyjnie do tak znacznego wysiłku. Poza tym przeszliśmy kurs pierwszej pomocy, by w razie potrzeby móc prawidłowo zareagować. Zabraliśmy ze sobą sporą apteczkę, w której staraliśmy się umieścić różnorodne środki na wszelka ewentualność. Ujmując rzecz kolokwialnie: &#8220;Lepiej nosić niż się prosić&#8221;.</p>
<p>Odmienna flora bakteryjna, nie zawsze higieniczne warunki, w których przebywaliśmy, czy spożywaliśmy pokarmy i nieznośny upał wywołały u niektórych dolegliwości żołądkowe. Na szczęście picie dużej ilości wody (butelkowanej oczywiście) oraz zapasy z apteczki łagodziły tego rodzaju problemy.</p>
<p>Częste zmiany temperatury tj. przechodzenie z klimatyzowanych pomieszczeń wprost na palące słońce, spowodowały, że Tolek nabawił się mocnego przeziębienia. Zwykłe środki na grypę nie pomogły, musiał więc przyjąć antybiotyk. Po trzech dniach odzyskał siły i mogliśmy dalej skupić się na odkrywaniu tego, co nas otacza.</p>
<p>Dwudniowa podróż pociągiem z Pekinu do Lhasy była swego rodzaju wstępną aklimatyzacją do wysokogórskiego klimatu. Wszyscy odczuwaliśmy problemy z oddychaniem, a nasze organizmy męczyły się nawet przy porannej toalecie. Z uwagi na to, do każdego przedziału podawany był tlen. Można więc było w razie potrzeby złapać łyk świeżego powietrza do płuc.<br />
Po dotarciu do hotelu w Lhasie nasz przewodnik Dor Jee poradził, byśmy przez około dobę nie przemęczali się, aby organizm mógł się w pełni zaaklimatyzować.</p>
<p>Organizmy większości z nas nie miały z tym problemu, tylko Sebastian potrzebował trochę więcej czasu. Bóle głowy, brak apetytu i trudności w oddychaniu przykuły go do łóżka na cały dzień. Nazajutrz byliśmy już w pełni sił i ruszyliśmy odkrywać uroki Tybetu. Odwiedziliśmy Pałac Potala, jedną z największych budowli w Tybecie, mieszczącą ponad 1.000 komnat. Była to swego czasu rezydencja Dalajlamów- przywódców religijnych i politycznych Tybetu. Kolejnymi atrakcjami było zwiedzanie klasztorów: Sera, Jokhang i Drepung. Film z klasztoru Sera możecie obejrzeć w naszej galerii.</p>
<p>Klasztory tybetańskie to miejsca niezwykle urokliwe i osobliwe. Woń kadzidełek, przechadzający się mnisi, figury i posągi Buddów stanowią niepowtarzalny klimat tego miejsca. Modlitwy mnichów w ogromnych komnatach nastrajały i wprawiały w swego rodzaju trans.</p>
<p>W międzyczasie dość poważnego zatrucia pokarmowego doświadczył Darek. Wszelkie dolegliwości związane z zatruciem wyrwały go w środku nocy ze snu. Na szczęście obyło się bez konieczności wizyty lekarskiej, bo rano czuł się już lepiej i mogliśmy wyruszyć pod Mount Everest!</p>
<p>Podroż vanem po nieziemsko nierównym, górskim terenie trwała kilka godzin. Po dotarciu pod szczyt czuliśmy ogromną ulgę i radość, że znajdujemy się ponad wszystkim, na dachu świata. Czomolungma ukazała nam swe monstrualne oblicze, po czym znikała i wyłaniała się zza chmur.</p>
<p>Na wysokości 5.200 m n.p.m. (Mount Everest Base Camp) panowała temperatura około 17 stopni Celsjusza i wiał silny wiatr. Każdy z nas był jednak na to przygotowany, mieliśmy kurtki i spodnie, więc mogliśmy spokojnie napawać się krajobrazem, roztaczającym się wokół nas.</p>
<p>Pozdrawiam</p>
<p>Kasia</p>
<p>PS Bardzo ważną rzeczą, o której musimy ciągle pamiętać jest noszenie czapek z daszkiem i okularów przeciwsłonecznych. Przed wyjściem na palące słońce nie zapominamy też o kremie z wysokim filtrem i o zabraniu ze sobą dużej ilości wody. Bez tego groziłby nam udar słoneczny i odwodnienie organizmu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://azja3000.pl/wordpress/?feed=rss2&amp;p=148</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Z Lhasy do Hanoi&#8230;</title>
		<link>http://azja3000.pl/wordpress/?p=160</link>
		<comments>http://azja3000.pl/wordpress/?p=160#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Jul 2009 12:20:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Małgorzata Matusiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Z podróży]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azja3000.pl/wordpress/?p=160</guid>
		<description><![CDATA[Pożegnaliśmy Tybet i wyruszyliśmy do Wietnamu. Udaliśmy się więc w okołotrzygodzinną podróż lotniczą z Lhasy do Kunming z przesiadką w Chengdu. Z powietrza mieliśmy okazję podziwiać fantastyczne widoki Himalajów! Ponad chmurami co jakiś czas przebijał się kolejny szczyt tych najwyższych gór na świecie!
Wreszcie dotarliśmy do Kunming w południowych Chinach. Na miejscu straciliśmy około godziny na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pożegnaliśmy Tybet i wyruszyliśmy do Wietnamu. Udaliśmy się więc w okołotrzygodzinną podróż lotniczą z Lhasy do Kunming z przesiadką w Chengdu. Z powietrza mieliśmy okazję podziwiać fantastyczne widoki Himalajów! Ponad chmurami co jakiś czas przebijał się kolejny szczyt tych najwyższych gór na świecie!<br />
Wreszcie dotarliśmy do Kunming w południowych Chinach. Na miejscu straciliśmy około godziny na poszukiwanie osoby mówiącej po angielsku, która pomoże nam skierować się na dworzec autobusowy lub kolejowy. Po wielu próbach jakoś się udało. Dotarliśmy na dworzec. Poczekalnia przedstawiała obraz nędzy i rozpaczy. Cześć ekipy została przy bagażach, cześć załatwiała bilety. Bilety zostały zakupione dopiero na kolejny dzień. Wcześniejsze bilety na autobusy były już wykupione. Czyżby noc na dworcu? Nie! Perspektywa spędzenia jej na dworcu nie wchodziła w grę choćby ze wglądów bezpieczeństwa.</p>
<p>Ruszyliśmy na poszukiwanie noclegu. Kolejna cześć dnia spędzona na poszukiwaniu czegoś w przystępnej cenie. Udało się nam w końcu znaleźć niedrogi hotel w pobliżu dworca. Odetchnęliśmy z ulgą. Mogliśmy coś zjeść, odpocząć i wziąć upragniony prysznic.</p>
<p>Rano o 9.40 ruszyliśmy autobusem do granicy wietnamskiej. Byliśmy jedynymi obcokrajowcami i nie lada atrakcja dla miejscowych, gdy zatrzymywaliśmy się na postojach. Niedaleko granicy zatrzymała nas policja na rutynowa kontrole. Po zebraniu naszych paszportów strażnicy mieli problem z rozszyfrowaniem z jakiego kraju pochodzimy?! Nie znali angielskiego, więc mieliśmy problem! Wyprawa została na pewien czas wstrzymana, a wyjaśnienie naszego pochodzenia zaangażowała się połowa autobusu! Najbardziej pomocna okazała się studentka wietnamska, mówiąca po angielsku i troszeczkę po chińsku.</p>
<p>Po godzinie dotarliśmy do granicy. Ponieważ zamykali ją za niecałą godzinę, przekroczyliśmy ją praktycznie biegiem! Dotarliśmy do dworca autobusowo/kolejowego w Cao Lai po stronie wietnamskiej. Była już 21.00.  Udało nam się jeszcze w ostatniej chwili  kupić ostatnie bilety w autobusie sypialnym do Hanoi. Jak nazwa wskazuje były w nim tylko miejsca leżące. Zajęliśmy 5 miejsc w tylnej, górnej części autobusu, jedna osoba musiała spać na dole w towarzystwie innych podróżujących Wietnamczyków. Leżanki nie były zbyt wygodne, w dodatku potwornie ciasne. Przy obrocie na drugą stronę budziliśmy się nawzajem. Poza tym woda z klimatyzacji kąpała nam na głowę. Rano dotarliśmy na miejsce niewyspani, spoceni i głodni. Najważniejsze jest jednak to, ze w końcu dotarliśmy na miejsce. Jesteśmy w Hanoi!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://azja3000.pl/wordpress/?feed=rss2&amp;p=160</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Żegnamy Tybet&#8230;</title>
		<link>http://azja3000.pl/wordpress/?p=137</link>
		<comments>http://azja3000.pl/wordpress/?p=137#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Jul 2009 14:30:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Arkadiusz Kotliński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Z podróży]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azja3000.pl/wordpress/?p=137</guid>
		<description><![CDATA[Po blisko ośmiodniowym pobycie w Tybecie przyszedł czas na opuszczenie tej niezwykle tajemniczej, barwnej i tragicznie doświadczonej ziemi. Przez ten czas mieliśmy okazję poznać bliżej historię, tradycje, kulturę i religie tego narodu. Dzięki wspaniałemu przewodnikowi tybetańskiemu Dor Jee i przeprowadzonym z nim wielogodzinnym dyskusjom, poznaliśmy również szereg aspektów życia codziennego dzisiejszych Tybetańczyków.
Najbardziej szokującym ich elementem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po blisko ośmiodniowym pobycie w Tybecie przyszedł czas na opuszczenie tej niezwykle tajemniczej, barwnej i tragicznie doświadczonej ziemi. Przez ten czas mieliśmy okazję poznać bliżej historię, tradycje, kulturę i religie tego narodu. Dzięki wspaniałemu przewodnikowi tybetańskiemu Dor Jee i przeprowadzonym z nim wielogodzinnym dyskusjom, poznaliśmy również szereg aspektów życia codziennego dzisiejszych Tybetańczyków.</p>
<p>Najbardziej szokującym ich elementem okazał się być opisany przez naszego przewodnika tradycyjny pogrzeb tybetański&#8230;  Ponad 90 proc. Tybetańczyków zamiast grzebać zmarłych lub przeprowadzać kremacje, pozostawia ciała na żer sępom! Po rozszarpaniu ich przez ptaki, kości rozcierane są na pył i wraz z pozostałościami ludzkiej krwi wystawiane ponownie dla ptaków.</p>
<p>Nieco inaczej wygląda kwestia pogrzebu kilkumiesięcznych dzieci. W takim przypadku ciało noworodka jest wrzucane do rzeki na pożarcie rybom. Jak dodał nasz przewodnik, dlatego nigdy nie je ryb! Kiedy zapytaliśmy go, o to,  jak on chciałby być pochowany, odpowiedział,  że&#8230;  zgodnie z tybetańską tradycją!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://azja3000.pl/wordpress/?feed=rss2&amp;p=137</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ruch uliczny w Lhasie</title>
		<link>http://azja3000.pl/wordpress/?p=124</link>
		<comments>http://azja3000.pl/wordpress/?p=124#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 16 Jul 2009 11:08:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Katarzyna Mermer</dc:creator>
				<category><![CDATA[Z podróży]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://azja3000.pl/wordpress/?p=124</guid>
		<description><![CDATA[Tybet zauroczył nas pod wieloma względami. Roztaczający się wokół krajobraz wysokogórski, urokliwe uliczki pełne straganów, sklepów oferujących miejscowe symbole religijne i pamiątki, Tybetanki w kolorowych strojach, przechadzające się, skupione w modlitwie, kręcące charakterystycznymi młynkami. Czasem ma się wrażenie, że całe miasto się modli. Jest jednak w tym wszystkim coś, co przyprawia nas każdego dnia o [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tybet zauroczył nas pod wieloma względami. Roztaczający się wokół krajobraz wysokogórski, urokliwe uliczki pełne straganów, sklepów oferujących miejscowe symbole religijne i pamiątki, Tybetanki w kolorowych strojach, przechadzające się, skupione w modlitwie, kręcące charakterystycznymi młynkami. Czasem ma się wrażenie, że całe miasto się modli. Jest jednak w tym wszystkim coś, co przyprawia nas każdego dnia o przyspieszone bicie serca.</p>
<p>Ruch drogowy, bo o nim tu mowa, kojarzy się raczej z czymś usystematyzowanym, uporządkowanym. Tutaj nie ma jednak o tym mowy. Droga to po prostu plac boju, z którego wychodzą tylko najsprytniejsi.</p>
<p>Pojazdy przemieszczają się chaotycznie, nie zważając kompletnie na pasy ruchu, czy jakiekolwiek przepisy! Coś takiego, jak pierwszeństwo przejazdu tutaj nie istnieje. By wyjechać z drogi podporzadkowanej na głowną nasz kierowca po prostu na nią wjeżdża. Bez oglądania się na prawo, czy lewo. Kończy się to zawsze trąbieniem ( tutejsi kierowcy trabią bez przerwy!), gwałtownym hamowaniem i przerażeniem w naszych oczach.</p>
<p>Po drodze poruszają się wszelakie pojazdy, od wojskowych cieżarówek, limuzyn ( made in china of course ) oraz rikszy.Tybetańczycy jeżdzą głównie starszymi samochodami chińskich i japońskich marek.</p>
<p>Z racji wykonywanego zawodu zwróciłam uwagę szczegolnie na marki VW i Audi:). Ku memu zdziwieniu zauważyłam na drodze kilka passatow, jednego golfa V i całą masę VW santana, ktory w Polsce swych lat świetności nie doczekał. Zdziwił mnie widok kilku audi A6 w wersji &#8220;L&#8221;. Takimi samochodami jeżdżą tu jednak tylko Chińczycy.</p>
<p>Jednym z widoków, który utwierdził nas wszystkich w przekonaniu, że Chinczycy potrafią podrobić wszystko, był widok BMW, które daleko odbiegało od orginalnego BMW made in Germany:) Podobnie było ze stojącym na jednym z parkingów przysklepowych VW sharanem, który z prawdziwym sharanem nie miał nic wspólnego!</p>
<p>Codziennie więc wyruszamy z naszego hotelu w poszukiwaniu wrażeń, a doznajemy ich już na drodze. Zmieniający co chwila, bez uprzedzenia, pas ruchu kierowcy, rikszarze jadący środkiem drogi, wymuszający pierwszeństwo kierowcy autobusów. Ogólny hałas, harmider, nieład, dźwięk klaksonów.</p>
<p>Patrząc zupełnie obiektywnie na tybetanskich kierowców stwierdzam z całą stanowczością, że nasi polscy jeżdżą naprawdę wyśmienicie!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://azja3000.pl/wordpress/?feed=rss2&amp;p=124</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

